czwartek, 9 kwietnia 2015

Mały update.

Chwilę mnie nie było, wiem. Co prawda nie mam zielonego pojęcia, czy ktokolwiek mnie tu jeszcze odwiedza, ale pisanie traktuję jako swoistego rodzaju autoterapię, więc mam to generalnie gdzieś. Jakoś ostatnimi czasy coraz więcej rzeczy, ludzi i spraw zaczynam mieć gdzieś. I wiecie co? Dobrze mi z tym.
Do meritum.
W ciągu ostatniego tygodnia działo się u mnie naprawdę sporo i dopiero teraz mam czas, żeby nadrobić zaległości. Nie będzie to post o niczym fascynującym, więc jak ktoś nie ma czasu na czytanie tego co napisano poniżej, żegnam.
Zacznę chyba od tego, że po raz kolejny przekonałam się, jak zdrowie potrafi być kruche i jak bardzo trzeba się starać, żeby być zdrowym jak najdłużej się da. Banał, wiem, ale kiedy stoi się w obliczu cierpienia najbliższej osoby w życiu, to człowiek sobie zaczyna układać w głowie pewne sprawy. Na szczęście wszystko jest już ok. Tyle w tym temacie.
Święta, Święta i po Świętach. Generalnie nie lubię Wielkanocy. Nie czuję tego klimatu. Zupełnie. Jedyne co czuję co roku w okolicach kwietnia, to przeżarcie i przepicie. W tym roku było jednak zupełnie inaczej. To znaczy, przeżarcie i przepicie bez zmian, ale spędziłam je w Szwecji. Było FANTASTYCZNIE. Jeśli ktoś kiedykolwiek miał okazję być w Skandynawii, to wie o czym mówię. Ale co najważniejsze, po raz pierwszy od kilku lat udało mi się spędzić ten czas z siostrą i szwagrem, a to dwie z naprawdę niewielu osób na tym świecie, za którymi wskoczyłabym w ogień. Nie chcę się rozpisywać na ich temat, bo mogą sobie tego nie życzyć, ale słowa nie są w stanie opisać tego jak bardzo ich kocham i jestem im wdzięczna za to, że są. Tak po prostu. DZIĘKUJĘ !!!!
Poza tym wszystkim to powoli wracam do normalnego, nudnego życia. Dzisiaj dowiedziałam się, że czeka mnie w najbliższym czasie trochę więcej pracy w jednej ze szkół, ale to chyba dobrze. Zawszę wychodzę z założenia, że wolę mieć dużo pracy, bo nie mam wtedy czasu myśleć o głupotach. Sprawdza się to u mnie w 100%.
A co nowego w Lachach? A no 2 maja mamy występ. Taki mój pierwszy, poważny występ. Z tańcem i śpiewem. Jestem szczerze zesrana...
Z pozdrowieniami,
niezmiennie (bo zastanawiam się nad zmianą koloru włosów na blond) Czarna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz